Salomon ST PRO – carbon souls mod

Dzień dobry!

Wracam po krótkiej przerwie spowodowanej awarią sprzętu.

Dziś do zaprezentowania mam nowy, ale już widziany wiele razy mod. Połączenie świetnego buta Salomona ST z dobrym, łatwym do modyfikacji soulplate od USD Carbon.

Sama w sobie modyfikacja jest bardzo prosta. Opiszę ją jak wykonam więcej lepszych zdjęć.

Pomiędzy soulplate a butem jest pianka amortyzująca/wypełniająca przestrzeń. Plate od spodu ma dosyć dziwny kształt ze względu na to, że był dopasowywany do kształtu buta (nie wystaje poza obrys skorupy).

NEX41273

NEX41272

NEX41271

Modyfikacja szkieletu szyny GC F1 pod nowe bloki XS

Dzień dobry!

W międzyczasie pisania recenzji Xsjado 2.0 natrafiłem na problem z moją szyną GC F1. Mianowicie chciałem wymienić ramę z białej na czarną, jednak biały blok F1 XS nie pasował. Po zwiększeniu grindblocka w nowym modelu przesunięto otwory na wewnętrzne osie o kilka milimetrów, zaś ja miałem czarny szkielet z poprzedniej edycji. Nie zamierzałem poprzestać na białym kolorze. Nadszedł czas na wykorzystanie narzędzi i chwili wysiłku.

NEX40262

Jak widzicie na zdjęciu znajdują się dwa szkielety, górny starszy i dolny nowszy kompatybilny z obiema wersjami bloków.

Co trzeba zrobić by wszystko zaczęło do siebie pasować? To bardzo proste!

przyciecie

Wystarczy jakimś narzędziem zwiększyć wcięcie zaznaczone na czerwono, tak by rozmiarem pozwalało na umieszczenie nowego bloku XS(zaznaczone na zielono). Można do tego wykorzystać np. szlifierkę i zetrzeć plastik, albo na gorąco cienkim drutem. Ja z braku sprzętu wykorzystałem ostry nóż do wykładzin uważając na to by powierzchnia była w miarę gładka i nie posiadała większych wgłębień osłabiających konstrukcję.  Zajęło mi to jakieś 30 minut, a efekt jest świetny. Możemy się cieszyć szyną GC F1 XS wymieniając jedynie blok!

prodzoomimg284

źródło zdjęcia: http://www.locoskates.com/prodzoomimg284.jpg

Na koniec chciałbym dodać, że szkielet ze starej wersji szyny GC F1 posiada moim zdaniem dużo lepsze gniazda na osie. Dlaczego?Średnica otworu od strony odkręcanej jest dużo większa niż w nowym modelu przez co pasuje tam każda śrubka UFS(o długości do około 1.5cm).

W najbliższych dniach postaram się jeszcze wrzucić lepsze zdjęcia i dokładne porównania bloków. Także warto zaglądać!

Pozdrawiam,

Scooby!

Recenzja Kizer Advance – powerblading ver. 1.0

Seria powerbladingowa Kizera została zaprezentowana pod koniec 2011 roku jako nowa opcja dla rolkarzy agresywnych. Obejmowała dwa modele szyn(Advance i aluminiowy Arrow), w tamtym roku dołączył jeszcze jeden model Level 2, który dodatkowo został wyposażony w groove do grindowania.
Dzięki uprzejmości Jakuba “Zico” Ciesielskiego i “zicoracing.com” trafiły w moje ręce szyny Advance czyli 243mm kompozytowe szyny na koła 80mm, najtańsze z serii powerbladingowej.

Obrazek

Nie będę rozpisywał się na temat każdego szczegółu technicznego, jako iż Zico zrobił to już świetnie. Zapraszam tutaj:
http://www.wrotkarstwo.pl/forum/viewtopic.php?f=62&t=5657
Ja skupię się bardziej na opisaniu właściwości jezdnych i jakości sprzętu po paru miesiącach użytkowania.

Dane techniczne:

Mocowanie: UFS
Dostępne: 1 długość
Długość szyny: 243mm
Grubość szyny: 5mm / 7mm
Wykonanie: kompozyt / plastik, kształt symetryczny
Waga jednej szyny: 272 gramy z osiami i “pieskami”, 758 gram z kółkami Undercover 80mm/86a (wraz z łożyskami).

Szyny:
Jest to kawał solidnego plastiku, który czuć w ręce. Wygląd jest toporny lub jak kto woli minimalistyczny. Nie ma tutaj jakichkolwiek udziwnień. Wykonane są ze znanego rolkarzom agresywnym “fluidu”, bardzo wytrzymałego i odpornego na ścieranie kompozytu. Ścianki mają grubość około 5 mm w górnej części(styku z butem) i około 2mm więcej od połowy do dołu szyny, dzięki czemu żywotność naszych szyn podczas grindowania powinna zostać zwiększona. Szyny posiadają także od wewnątrz pewne wzmocnienia usztywniające konstrukcję z łukowatym odlewem plastiku po środku. Niestety, ale firma Kizer w tym modelu nie postarała się o ścięcie ścianek pod kątem i możemy podczas slidów czy ostrych zakrętów ocierać szyną o nawierzchnię.
Obrazek

Otwory na śruby są bardzo głębokie i minie bardzo dużo czasu zanim zaczną obcierać przeszkody. W szynach nie spotkamy zintegrowanych piesków, jak to ma miejsce w aluminiowych szynach freeskate i Kizer Arrow. Zastosowane są tu metalowe pieski(frame spacers) znazne z modeli agresywnych tego producenta. Muszę przyznać, że jestem sceptyczny co do tego rozwiązania, jednak w tych szynach spisuje się to świetnie i po dłuższym użytkowaniu nie złapały jeszcze luzów. Przy dużych prędkościach metalowe elementy dużo lepiej trzymają łożyska, a także zmniejszają opory toczenia poprzez lepsze połączenie szyny z łożyskami. Przy rozwiązaniu plastikowym po czasie te wypustki mogłyby się deformować, a nasza moc przekazywana z nóg do kół w dużej mierze tracona. Śruby zastosowane w tym modelu są klasą samą dla siebie, mocne, wykonane z twardego metalu, praktycznie nie do zajechania, typowe dla kizera łączące się po środku osi.

Obrazek

Kizer Advance jest szyną w systemie UFS i powinna pasować do każdego buta posiadającego ten typ mocowania. Jednak nie jest tak kolorowo, ponieważ wgłębienia charakterystyczne dla UFS są płytkie. Problem występuje z zamocowaniem ich w Rollerblade Solo/Fusion, ponieważ tam wypustki wystają znacznie i szyna nie styka się z butem, jeśli odpowiednio silnie nie dokręcimy śrub. Tutaj pomoże delikatne zeszlifowanie w.w. elementu i problem mija. Poza tym wszystko tutaj jest jak najbardziej poprawne.
Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć opisywane wgłębienie, a także budowę szyny od góry. Maksymalnie pełną konstrukcję, jedynie z otworami na koła 80mm.

Obrazek

Przejdźmy teraz do samej jazdy, która okazała się bardzo przyjemna! Na początku kiedy zaprezentowano “powerblading” dla szerokiego grona odbiorców byłem nastawiony do tego bardzo negatywnie. Mówiłem sobie po co to komu? Od jazdy FSK, przecież mam aluminiowego Salomona 3V SL, a do jazdy agresywnej Kaltika Flat czy GC Formula 1 XS. Po co na siłę próbować uszczęśliwiać skaterów, to cofanie się do lat 90! Jednak zmieniłem zdanie jak sam sprawdziłem czym jest taka jazda. Najłatwiej to ująć jako połączenie wolności jazdy FSK i kreatywności w sztuczkach agresywnych. Nie wyobrażałem sobie, że szybka jazda na 80mm kołach połączona okazjonalnie z grindami może dawać tyle frajdy. A jednak! Szyny są na tyle sztywne i dobrze wykonane, że mogą służyć osobom bardzo dobrze jeżdżącym agresywnie jak i nowicjuszom, którzy mając but agresywny chcą sobie urozmaicić jazdę, albo poczuć wiatr we włosach! Swoje aluminiowe podwozie sprzedałem i nie czuję jego braku.

Obrazek

Ciężko mi rozdzielić teraz jazdę powerbladingową i freeskate. Po prostu mamy pod stopami sprzęt, który może służyć do obu rzeczy na raz. Bez problemu wyskakiwałem sobie na jazdę FSK, gdzie potrzeba było dużo pary w nogach, a szyny musiały się wykazać odpornością na skoki, a także w miarę sporą sztywnością przy częstym manewrowaniu. Nie czuć utraty prędkości ze względu na kompozyt, a dużym plusem jest większa tolerancja podczas skoków w porównaniu do aluminium, które bardzo idzie w pięty. Nic nie stoi na przeszkodzie by w trakcie jazdy FSK zahaczyć o jakiś mureczek czy rurkę i wykonać kilka grindów, te szyny to po prostu lubią! Nie potrzebują delikatnego traktowania, rysy im nie straszne. Na początku grindowanie może wydawać się dziwne jednak łącząc to z szybką jazdą mamy wybuchową mieszankę. Jeśli oglądaliście edity powerbladingowe to wiecie, że da się na nich zrobić praktycznie wszystko! Oczywiście jeśli mamy dostatecznie duże umiejętności.
Wypad na skatepark na tych szynach może być także fascynujący, można odkryć przeszkody na nowo. Przy takiej prędkości zupełnie inaczej się jeździ, ba jeżeli lubisz to można po prostu latać.

Po przeczytaniu tej recenzji możecie mieć wrażenie, że jestem zafascynowany tym sprzętem. Taka jest prawda. Kizer bardzo dobrze trafił z wypuszczeniem szyn na duże koła z możliwością grindowania. Jest to nowa opcja dla rolkarzy agresywnych by dać im większa prędkość, a także dodatkowe model na półce w sklepie do custom setupów FSK w systemie UFS, których ze świecą szukać. Model Advance pomimo kilku niedoróbek to bardzo udany kawałek plastiku, biorąc też pod uwagę jego cenę (około 179-200pln) to jeden z najciekawszych sprzętów na rynku. Jest to model pośredni pomiędzy aluminiowym Arrow, który może się podobać jeżdżącym FSK, a LEVEL 2, zbliżonym do szyn agresywnych jednak z kołami 76mm. Każdy może wybrać coś dla siebie.

Zdjęcia w wysokiej rozdzielczości, także te, które nie zostały umieszczone w recenzji!
https://picasaweb.google.com/110722222913765945887/Advance?authkey=Gv1sRgCMeJqsabmYOBtAE#

Obrazek

ROLLERBLADE Fusion/Solo versus Open Shell Mod

Witam ponownie! 

Jest sobota, późny wieczór, idealny czas na napisanie dawno zapowiadanej recenzji. Mam dla was spory kawałek tekstu i wiele zdjęć!

Kilka lat temu firma Rollerblade wprowadziła na rynek rolki pod nazwą Solo i Fusion. Obie linie łączy ten sam shell wykorzystany do jazdy agresywnej i freeskate. Co za tym idzie możemy dowolnie modyfikować je pod własny styl jazdy. Jednak jest jedno małe “ale”. Niestety, nie każdemu nowa skorupa Rollerblade pasuje. Jestem jedną z tych osób, którym jazda w standardowej rolce jest delikatnie mówiąc niekomfortowa. Wziąłem sprawy w swoje ręce i zacząłem próbować coś zmienić. Zaczęło się od wymiany linera. Najpierw użyłem Sifiki SL310, tej która była dodawana do rolki Deshi Ch1. Niestety problem nadal pozostał, stopy bolały i jeździło się źle. Później nabyłem najgrubszy i najwyższy z możliwych linerów na rynku – Trust Catalyst. Oczywiście za żadne skarby nie chciał wejść do wąskiego i ciasnego shella Rollerblade Solo. Trzeba było przedsięwziąć pewne kroki. Zachęcony filmikiem “Frankenboots #5: Rollerblade Solo Era” postanowiłem zrobić podobnie, jednak na dużo większą skalę ryzykując całkowite zniszczenie skorupy. Tyle słowem wstępu, czas na konkrety!

 

Budowa rolki

Zacznijmy od tego czym te rolki różnią się od masy innych, które są na rynku. Jest to bardzo ciekawa konstrukcja. Szynę przykręca się bezpośrednio do shella, nie ma tutaj pośrednika jakim w innych modelach jest baseplate/soulplate. Co za tym idzie środek ciężkości jest maksymalnie nisko.  Same półki można zamontować już po przykręceniu szyny. Jest to duże udogodnienie, ponieważ przy wymianie nie musimy wykręcać niczego innego poza wybraną częścią. A kiedy zdecydujemy się na jazdę FSK możemy pozbyć się dodatkowego balastu. Niestety, ale takie rozwiązanie ma też swoje wady. Jeśli mamy odpowiednio niską agresywną szynę to na początku może nam się wydawać, że jest osadzona bardzo głęboko, a triki royalowe będą wyglądały jak uwielbiany przez wszystkich talerz. Po prostu będzie bardzo niewielki kąt między rolką, a rurką czy murkiem. Na szczęście doginamy kolana, a nie same rolki! Po jakimś czasie, soulplate także się wyciera i to uczucie mija.

Poza tym rolki mają bardzo solidne cuffy z v-cutem, które dają bardzo dobre wsparcie dla kostki. Nie mamy uczucia, że rolki są z betonu jak niektórzy uznają modele USD Throne. Cholewki uzupełnia porządny szeroki rzep spełniający swoje zadanie w 100%.

Sama skorupa to kawałek solidnego plastiku z odpowiednio dobranej mieszanki. Dzięki czemu sznurowanie jest w niej efektywne i sprawdza się znakomicie. Sznurówki nie muszą służyć tu tylko dla ozdoby. Do tego dostajemy klamrę lub rzep pod kątem 45*, który jest interesującą opcją i umożliwia lepsze trzymanie stopy. Takie właściwości shella ważne są głównie dla osób jeżdżących FSK czy powerblading. Shockabsorber w tym modelu jest poprawny. Leży pod połową stopy i jest gruby na około 1,5cm. Co ciekawe nie daje on uczucia podniesionej pięty.

 

O linerze nie chcę się wypowiadać, bo używałem go kilka razy, po prostu jest tragiczny. Moje stopy bardzo się z nimi nie lubią i nie mam zamiaru już nigdy z nich korzystać. Pewnie to kwestia czysto osobista, także nie ma co się zrażać i warto przymierzyć te rolki przed zakupem.

Docieramy teraz do sedna sprawy czyli modyfikacji. Open shell versus Stock. 

Co skłoniło mnie do tej przeróbki? Ból w śródstopiu i niemożliwość dłuższej jazdy w tej skorupie. Jak już wcześniej wspomniałem shell jest wąski i nie każdemu pasuje. Cięcie skorupy pozwala na  zrobienie dodatkowego miejsca i ewentualne umieszczenie dużo grubszego linera.

Jak widzicie na zdjęciach zmiany są bardzo duże. Wycięty jest obszar gdzie znajdowały się oryginalnie oczka na sznurówki. Dzięki pozbyciu się tego materiału shell zyskał na elastyczności. Ogromną zaletą tej przeróbki jest wygoda jazdy(głównie dla osób z wysokim podbiciem stopy), większa przestrzeń oznacza lepsze dopasowanie. Czujemy, że nogi mają trochę wolności. Nie musimy jednak całkowicie tracić trzymania stopy, ponieważ standardowe klamry 45* sprawdzają się idealnie.

Na pewno zastanawiacie się czy takie drastyczne kroki nie zniszczą waszych ukochanych rolek. Nie mogę was zapewnić, że skorupa się nie rozpadnie, aczkolwiek ja jeżdżę już na nich od pół roku i jakichkolwiek negatywnych zmian nie zauważyłem.

Jak to w życiu bywa nie ma rzeczy idealnych. Open Shell ciągnie za sobą także wady. Po pierwsze otwory na sznurówki nie mają okuć i raczej nikt nie ma w domu sprzętu by je zamontować(warto zapłacić kilka złotych i je założyć). Co za tym idzie przy mocniejszym ściąganiu sznurówek materiał może się zmęczyć, a w najgorszym wypadku nawet zniszczyć. Po drugie trzymanie stopy nie będzie już tak dobre jak w standardowym shellu. Jednak dla mnie ta różnica nie jest wielkim minusem. Ba! Jeżdżący agresywnie uznają to za plus. Nie mogę też zapomnieć o tym, iż klamry 45* nowego typu(np. te z Rob G) przy grubszym linerze są bezużyteczne. Paski są za krótkie i montowanie ich mija się z celem.

Więcej wad nie zauważyłem, gdybyście mieli jakieś wątpliwości proszę pytać w komentarzach.

Kilka słów o samej jeździe.

Wspominałem o tym jak rolki sprawują się podczas jazdy we wcześniejszej części recenzji, jednak chciałbym jeszcze dokładnie opisać samą jazdę.

Pierwsze moje spotkanie z shellem solo/fusion było dziwne. Coś jak wahania nastrojów kobiet. Na początku wspaniale mi się jeździło, trzymanie stopy idealne, waga całego zestawu niska, wszystko jakby we śnie. Jednak po jakiejś godzinie jazdy moja opinia zmieniła się o 180 stopni. Stopy zaczęły mnie okropnie boleć i musiałem zrobić sobie kilka minut przerwy. Stwierdziłem, że to normalne w nowych rolkach, rozbije się. Wróciłem do jazdy na kolejną godzinę, czułem, że jest ciasno trochę uwierało, stopy drętwiały. No trudno to nadal pierwsza jazda, nie ma co płakać. Niestety wspaniały standardowy liner obtarł mi kostki do krwi i to jego uznałem za winowajcę wszystkich niedogodności. Następna jazda była z linerem Sifika Sl310, kostki już się nie obcierały, jednak ból stóp był taki sam. Nie miałem wyjścia. Trzeba było kupić nowy liner i otworzyć shell. Kolejne jazdy już z Open Shellem i Trustem Catalyst to zmiana na lepsze. Wygoda znacznie wzrosła, stopa w końcu miała trochę więcej miejsca. Jazda stała się przyjemniejsza, a ból pojawiał się tylko podczas bardzo długiej i intensywnej jazdy. Jednak nie przeszkadzał tak by dyskwalifikować te rolki. Muszę przyznać, że bardzo polubiłem ten setup i uznaję go za jeden z najlepszych modów jaki zrobiłem. Używam ich aktualnie do freeskatingu i powerbladingu. Nie straszne im zjazdy po schodach, wysokie skoki czy grindy. Poza kruchymi soulplatami(wcześniejsze wersje) są to bardzo wytrzymałe i wygodne rolki!

 

Na koniec zamieszczam dokładne zdjęcia z porównaniem.

Do usłyszenia!