Recenzja Kizer Advance – powerblading ver. 1.0

Seria powerbladingowa Kizera została zaprezentowana pod koniec 2011 roku jako nowa opcja dla rolkarzy agresywnych. Obejmowała dwa modele szyn(Advance i aluminiowy Arrow), w tamtym roku dołączył jeszcze jeden model Level 2, który dodatkowo został wyposażony w groove do grindowania.
Dzięki uprzejmości Jakuba “Zico” Ciesielskiego i “zicoracing.com” trafiły w moje ręce szyny Advance czyli 243mm kompozytowe szyny na koła 80mm, najtańsze z serii powerbladingowej.

Obrazek

Nie będę rozpisywał się na temat każdego szczegółu technicznego, jako iż Zico zrobił to już świetnie. Zapraszam tutaj:
http://www.wrotkarstwo.pl/forum/viewtopic.php?f=62&t=5657
Ja skupię się bardziej na opisaniu właściwości jezdnych i jakości sprzętu po paru miesiącach użytkowania.

Dane techniczne:

Mocowanie: UFS
Dostępne: 1 długość
Długość szyny: 243mm
Grubość szyny: 5mm / 7mm
Wykonanie: kompozyt / plastik, kształt symetryczny
Waga jednej szyny: 272 gramy z osiami i “pieskami”, 758 gram z kółkami Undercover 80mm/86a (wraz z łożyskami).

Szyny:
Jest to kawał solidnego plastiku, który czuć w ręce. Wygląd jest toporny lub jak kto woli minimalistyczny. Nie ma tutaj jakichkolwiek udziwnień. Wykonane są ze znanego rolkarzom agresywnym “fluidu”, bardzo wytrzymałego i odpornego na ścieranie kompozytu. Ścianki mają grubość około 5 mm w górnej części(styku z butem) i około 2mm więcej od połowy do dołu szyny, dzięki czemu żywotność naszych szyn podczas grindowania powinna zostać zwiększona. Szyny posiadają także od wewnątrz pewne wzmocnienia usztywniające konstrukcję z łukowatym odlewem plastiku po środku. Niestety, ale firma Kizer w tym modelu nie postarała się o ścięcie ścianek pod kątem i możemy podczas slidów czy ostrych zakrętów ocierać szyną o nawierzchnię.
Obrazek

Otwory na śruby są bardzo głębokie i minie bardzo dużo czasu zanim zaczną obcierać przeszkody. W szynach nie spotkamy zintegrowanych piesków, jak to ma miejsce w aluminiowych szynach freeskate i Kizer Arrow. Zastosowane są tu metalowe pieski(frame spacers) znazne z modeli agresywnych tego producenta. Muszę przyznać, że jestem sceptyczny co do tego rozwiązania, jednak w tych szynach spisuje się to świetnie i po dłuższym użytkowaniu nie złapały jeszcze luzów. Przy dużych prędkościach metalowe elementy dużo lepiej trzymają łożyska, a także zmniejszają opory toczenia poprzez lepsze połączenie szyny z łożyskami. Przy rozwiązaniu plastikowym po czasie te wypustki mogłyby się deformować, a nasza moc przekazywana z nóg do kół w dużej mierze tracona. Śruby zastosowane w tym modelu są klasą samą dla siebie, mocne, wykonane z twardego metalu, praktycznie nie do zajechania, typowe dla kizera łączące się po środku osi.

Obrazek

Kizer Advance jest szyną w systemie UFS i powinna pasować do każdego buta posiadającego ten typ mocowania. Jednak nie jest tak kolorowo, ponieważ wgłębienia charakterystyczne dla UFS są płytkie. Problem występuje z zamocowaniem ich w Rollerblade Solo/Fusion, ponieważ tam wypustki wystają znacznie i szyna nie styka się z butem, jeśli odpowiednio silnie nie dokręcimy śrub. Tutaj pomoże delikatne zeszlifowanie w.w. elementu i problem mija. Poza tym wszystko tutaj jest jak najbardziej poprawne.
Na poniższym zdjęciu możecie zobaczyć opisywane wgłębienie, a także budowę szyny od góry. Maksymalnie pełną konstrukcję, jedynie z otworami na koła 80mm.

Obrazek

Przejdźmy teraz do samej jazdy, która okazała się bardzo przyjemna! Na początku kiedy zaprezentowano “powerblading” dla szerokiego grona odbiorców byłem nastawiony do tego bardzo negatywnie. Mówiłem sobie po co to komu? Od jazdy FSK, przecież mam aluminiowego Salomona 3V SL, a do jazdy agresywnej Kaltika Flat czy GC Formula 1 XS. Po co na siłę próbować uszczęśliwiać skaterów, to cofanie się do lat 90! Jednak zmieniłem zdanie jak sam sprawdziłem czym jest taka jazda. Najłatwiej to ująć jako połączenie wolności jazdy FSK i kreatywności w sztuczkach agresywnych. Nie wyobrażałem sobie, że szybka jazda na 80mm kołach połączona okazjonalnie z grindami może dawać tyle frajdy. A jednak! Szyny są na tyle sztywne i dobrze wykonane, że mogą służyć osobom bardzo dobrze jeżdżącym agresywnie jak i nowicjuszom, którzy mając but agresywny chcą sobie urozmaicić jazdę, albo poczuć wiatr we włosach! Swoje aluminiowe podwozie sprzedałem i nie czuję jego braku.

Obrazek

Ciężko mi rozdzielić teraz jazdę powerbladingową i freeskate. Po prostu mamy pod stopami sprzęt, który może służyć do obu rzeczy na raz. Bez problemu wyskakiwałem sobie na jazdę FSK, gdzie potrzeba było dużo pary w nogach, a szyny musiały się wykazać odpornością na skoki, a także w miarę sporą sztywnością przy częstym manewrowaniu. Nie czuć utraty prędkości ze względu na kompozyt, a dużym plusem jest większa tolerancja podczas skoków w porównaniu do aluminium, które bardzo idzie w pięty. Nic nie stoi na przeszkodzie by w trakcie jazdy FSK zahaczyć o jakiś mureczek czy rurkę i wykonać kilka grindów, te szyny to po prostu lubią! Nie potrzebują delikatnego traktowania, rysy im nie straszne. Na początku grindowanie może wydawać się dziwne jednak łącząc to z szybką jazdą mamy wybuchową mieszankę. Jeśli oglądaliście edity powerbladingowe to wiecie, że da się na nich zrobić praktycznie wszystko! Oczywiście jeśli mamy dostatecznie duże umiejętności.
Wypad na skatepark na tych szynach może być także fascynujący, można odkryć przeszkody na nowo. Przy takiej prędkości zupełnie inaczej się jeździ, ba jeżeli lubisz to można po prostu latać.

Po przeczytaniu tej recenzji możecie mieć wrażenie, że jestem zafascynowany tym sprzętem. Taka jest prawda. Kizer bardzo dobrze trafił z wypuszczeniem szyn na duże koła z możliwością grindowania. Jest to nowa opcja dla rolkarzy agresywnych by dać im większa prędkość, a także dodatkowe model na półce w sklepie do custom setupów FSK w systemie UFS, których ze świecą szukać. Model Advance pomimo kilku niedoróbek to bardzo udany kawałek plastiku, biorąc też pod uwagę jego cenę (około 179-200pln) to jeden z najciekawszych sprzętów na rynku. Jest to model pośredni pomiędzy aluminiowym Arrow, który może się podobać jeżdżącym FSK, a LEVEL 2, zbliżonym do szyn agresywnych jednak z kołami 76mm. Każdy może wybrać coś dla siebie.

Zdjęcia w wysokiej rozdzielczości, także te, które nie zostały umieszczone w recenzji!
https://picasaweb.google.com/110722222913765945887/Advance?authkey=Gv1sRgCMeJqsabmYOBtAE#

Obrazek

Advertisements

ROLLERBLADE Fusion/Solo versus Open Shell Mod

Witam ponownie! 

Jest sobota, późny wieczór, idealny czas na napisanie dawno zapowiadanej recenzji. Mam dla was spory kawałek tekstu i wiele zdjęć!

Kilka lat temu firma Rollerblade wprowadziła na rynek rolki pod nazwą Solo i Fusion. Obie linie łączy ten sam shell wykorzystany do jazdy agresywnej i freeskate. Co za tym idzie możemy dowolnie modyfikować je pod własny styl jazdy. Jednak jest jedno małe “ale”. Niestety, nie każdemu nowa skorupa Rollerblade pasuje. Jestem jedną z tych osób, którym jazda w standardowej rolce jest delikatnie mówiąc niekomfortowa. Wziąłem sprawy w swoje ręce i zacząłem próbować coś zmienić. Zaczęło się od wymiany linera. Najpierw użyłem Sifiki SL310, tej która była dodawana do rolki Deshi Ch1. Niestety problem nadal pozostał, stopy bolały i jeździło się źle. Później nabyłem najgrubszy i najwyższy z możliwych linerów na rynku – Trust Catalyst. Oczywiście za żadne skarby nie chciał wejść do wąskiego i ciasnego shella Rollerblade Solo. Trzeba było przedsięwziąć pewne kroki. Zachęcony filmikiem “Frankenboots #5: Rollerblade Solo Era” postanowiłem zrobić podobnie, jednak na dużo większą skalę ryzykując całkowite zniszczenie skorupy. Tyle słowem wstępu, czas na konkrety!

 

Budowa rolki

Zacznijmy od tego czym te rolki różnią się od masy innych, które są na rynku. Jest to bardzo ciekawa konstrukcja. Szynę przykręca się bezpośrednio do shella, nie ma tutaj pośrednika jakim w innych modelach jest baseplate/soulplate. Co za tym idzie środek ciężkości jest maksymalnie nisko.  Same półki można zamontować już po przykręceniu szyny. Jest to duże udogodnienie, ponieważ przy wymianie nie musimy wykręcać niczego innego poza wybraną częścią. A kiedy zdecydujemy się na jazdę FSK możemy pozbyć się dodatkowego balastu. Niestety, ale takie rozwiązanie ma też swoje wady. Jeśli mamy odpowiednio niską agresywną szynę to na początku może nam się wydawać, że jest osadzona bardzo głęboko, a triki royalowe będą wyglądały jak uwielbiany przez wszystkich talerz. Po prostu będzie bardzo niewielki kąt między rolką, a rurką czy murkiem. Na szczęście doginamy kolana, a nie same rolki! Po jakimś czasie, soulplate także się wyciera i to uczucie mija.

Poza tym rolki mają bardzo solidne cuffy z v-cutem, które dają bardzo dobre wsparcie dla kostki. Nie mamy uczucia, że rolki są z betonu jak niektórzy uznają modele USD Throne. Cholewki uzupełnia porządny szeroki rzep spełniający swoje zadanie w 100%.

Sama skorupa to kawałek solidnego plastiku z odpowiednio dobranej mieszanki. Dzięki czemu sznurowanie jest w niej efektywne i sprawdza się znakomicie. Sznurówki nie muszą służyć tu tylko dla ozdoby. Do tego dostajemy klamrę lub rzep pod kątem 45*, który jest interesującą opcją i umożliwia lepsze trzymanie stopy. Takie właściwości shella ważne są głównie dla osób jeżdżących FSK czy powerblading. Shockabsorber w tym modelu jest poprawny. Leży pod połową stopy i jest gruby na około 1,5cm. Co ciekawe nie daje on uczucia podniesionej pięty.

 

O linerze nie chcę się wypowiadać, bo używałem go kilka razy, po prostu jest tragiczny. Moje stopy bardzo się z nimi nie lubią i nie mam zamiaru już nigdy z nich korzystać. Pewnie to kwestia czysto osobista, także nie ma co się zrażać i warto przymierzyć te rolki przed zakupem.

Docieramy teraz do sedna sprawy czyli modyfikacji. Open shell versus Stock. 

Co skłoniło mnie do tej przeróbki? Ból w śródstopiu i niemożliwość dłuższej jazdy w tej skorupie. Jak już wcześniej wspomniałem shell jest wąski i nie każdemu pasuje. Cięcie skorupy pozwala na  zrobienie dodatkowego miejsca i ewentualne umieszczenie dużo grubszego linera.

Jak widzicie na zdjęciach zmiany są bardzo duże. Wycięty jest obszar gdzie znajdowały się oryginalnie oczka na sznurówki. Dzięki pozbyciu się tego materiału shell zyskał na elastyczności. Ogromną zaletą tej przeróbki jest wygoda jazdy(głównie dla osób z wysokim podbiciem stopy), większa przestrzeń oznacza lepsze dopasowanie. Czujemy, że nogi mają trochę wolności. Nie musimy jednak całkowicie tracić trzymania stopy, ponieważ standardowe klamry 45* sprawdzają się idealnie.

Na pewno zastanawiacie się czy takie drastyczne kroki nie zniszczą waszych ukochanych rolek. Nie mogę was zapewnić, że skorupa się nie rozpadnie, aczkolwiek ja jeżdżę już na nich od pół roku i jakichkolwiek negatywnych zmian nie zauważyłem.

Jak to w życiu bywa nie ma rzeczy idealnych. Open Shell ciągnie za sobą także wady. Po pierwsze otwory na sznurówki nie mają okuć i raczej nikt nie ma w domu sprzętu by je zamontować(warto zapłacić kilka złotych i je założyć). Co za tym idzie przy mocniejszym ściąganiu sznurówek materiał może się zmęczyć, a w najgorszym wypadku nawet zniszczyć. Po drugie trzymanie stopy nie będzie już tak dobre jak w standardowym shellu. Jednak dla mnie ta różnica nie jest wielkim minusem. Ba! Jeżdżący agresywnie uznają to za plus. Nie mogę też zapomnieć o tym, iż klamry 45* nowego typu(np. te z Rob G) przy grubszym linerze są bezużyteczne. Paski są za krótkie i montowanie ich mija się z celem.

Więcej wad nie zauważyłem, gdybyście mieli jakieś wątpliwości proszę pytać w komentarzach.

Kilka słów o samej jeździe.

Wspominałem o tym jak rolki sprawują się podczas jazdy we wcześniejszej części recenzji, jednak chciałbym jeszcze dokładnie opisać samą jazdę.

Pierwsze moje spotkanie z shellem solo/fusion było dziwne. Coś jak wahania nastrojów kobiet. Na początku wspaniale mi się jeździło, trzymanie stopy idealne, waga całego zestawu niska, wszystko jakby we śnie. Jednak po jakiejś godzinie jazdy moja opinia zmieniła się o 180 stopni. Stopy zaczęły mnie okropnie boleć i musiałem zrobić sobie kilka minut przerwy. Stwierdziłem, że to normalne w nowych rolkach, rozbije się. Wróciłem do jazdy na kolejną godzinę, czułem, że jest ciasno trochę uwierało, stopy drętwiały. No trudno to nadal pierwsza jazda, nie ma co płakać. Niestety wspaniały standardowy liner obtarł mi kostki do krwi i to jego uznałem za winowajcę wszystkich niedogodności. Następna jazda była z linerem Sifika Sl310, kostki już się nie obcierały, jednak ból stóp był taki sam. Nie miałem wyjścia. Trzeba było kupić nowy liner i otworzyć shell. Kolejne jazdy już z Open Shellem i Trustem Catalyst to zmiana na lepsze. Wygoda znacznie wzrosła, stopa w końcu miała trochę więcej miejsca. Jazda stała się przyjemniejsza, a ból pojawiał się tylko podczas bardzo długiej i intensywnej jazdy. Jednak nie przeszkadzał tak by dyskwalifikować te rolki. Muszę przyznać, że bardzo polubiłem ten setup i uznaję go za jeden z najlepszych modów jaki zrobiłem. Używam ich aktualnie do freeskatingu i powerbladingu. Nie straszne im zjazdy po schodach, wysokie skoki czy grindy. Poza kruchymi soulplatami(wcześniejsze wersje) są to bardzo wytrzymałe i wygodne rolki!

 

Na koniec zamieszczam dokładne zdjęcia z porównaniem.

Do usłyszenia!

Roll Line Skil Thunder Demon – recenzja kół

Roll Line Skil była dotychczas niszową marką znaną głównie miłośnikom wrotek. Niedawno wkroczyli na rynek freeskate/powerblading z ofertą kół, łożysk oraz szyn dedykowanych do tego stylu jazdy. Byli tak uprzejmi wysłać nam do testów nowe koła Thunder Demon o twardości 88A, niestety, w rozmiarach 72mm oraz 80mm.

Koła są nowością na rynku więc starałem się jak najdokładniej opisać ich wady i zalety. Z powodu różnic w rozmiarze testowałem je w dwóch konfiguracjach: freeskate, 80mm jako skrajne koła, oraz agresywnej, gdzie koła 72mm użyłem w setupie anti-rocker.

Obchodziłem się z nimi surowo, jednak należy pamiętać że test jest subiektywny, w końcu nie każdy waży 70kg i jeździ tak samo jak ja.

[Obrazek: szyna%2520kola%252080.jpg]

Strona techniczna

Koła te, to model dedykowany do powerbladingu, podobnie jak Undercover Powerblading. Co za tym idzie, charakteryzują się większą twardością niż większość kół przeznaczonych do jazdy freeskate.

Póki co wyprodukowano wersję 88A w trzech rozmiarach – 72/76/80mm. Od razu można zauważyć, że koła są wykonane jak najbardziej poprawnie. Dobrze odlana mieszanka, bardzo mało bąbli. Minimalistyczna biało-zielona grafika uzupełnia całość.

Core.

Jeden z lepszych z jakim się spotkałem w kołach do fsk/pb. Łożyska trzyma piekielnie mocno. Hypery 250PRO/Concrete, Salomon FSK w porównaniu z nim trzymają lżej, a UC Powerblading – jeszcze słabiej. Konstrukcja jest bardzo podobna do tej zastosowanej w UC PB, jednak w porównaniu do nich zwiększono trochę rozmiar otworów piasty i średnicę rdzenia. Wydaje mi się także, że plastik jest minimalnie elastyczniejszy od konkurencyjnych rozwiązań. Póki co rdzeń przetrwał kilkadziesiąt skoków, zjazdy po schodach, a jego właściwości się nie zmieniły. Dodatkowym smaczkiem jest wytłoczony napis “Made in Italy, Roll Line”.

[Obrazek: ko%25C5%2582a%2520przod%2520ty%25C5%2582...profil.jpg]

Profil.

Koła te wpasowują się pomiędzy eliptyczne UC PB i płaskie Hypery Concrete. Taki profil zapewnia pewne lądowania (przy twardości 88a dużo to daje), ale nie zamula tak jak miękkie i płaskie Concrete.

[Obrazek: profil%2520w%2520rolce.jpg]

Mieszanka.

Jest jej bardzo dużo. Najtwardsza (88A) nadająca się do w miarę komfortowej jazdy FSK/PB, często stosowana w kołach agresywnych. Ma ona swoje wady i zalety. Teoretycznie powinna zużywać się wolniej, slide powinny wchodzić lepiej, niestety kosztem przyjemności z jazdy. Przy takiej twardości kół i aluminiowej szynie czuć każdą nierówność, na dodatek koła nie nadają się do jazdy po mokrej nawierzchni.

Tyle teorii.

[Obrazek: zuzycie%2520x4.jpg]

Wrażenia z jazdy.

Koła testowałem w wielu różnych warunkach. Na początek pod kątem skoków i slidów. Koła były bardzo niestabilne, podczas lądowania często uciekała mi noga. Myślę, że to przez przyzwyczajenie do miękkich i świetnie trzymających Hyper 250PRO. Jednak z czasem było lepiej, pewnie ze względu na to, że mieszanki trochę ubyło, a ja się przyzwyczaiłem do twardości i profilu. Nie było to może najprzyjemniejsze doświadczenie w moim życiu, ale da się skakać.

Niestety, gdy przyszło do slidów zauważyłem bardzo szybkie zużycie uretanu. Koła malały w oczach. Ślizgają się na prawie każdej powierzchni świetnie, aczkolwiek po dniu jazdy były zauważalnie wytarte po bokach. Co więcej zupełnie inaczej zużywają się niż Hypery/UC PB, znacznie bardziej widać rozwarstwienie/granulowanie mieszanki, gdzie u konkurencji jest to dużo mniejsze. Zjeżdżałem także na nich po schodach, co mogliście zobaczyć na moim “edicie”. Zjeżdzać się da, nie ma żadnego problemu, jedynie trochę mocniej czuć schodki niż na miękkich kołach.

Do powerbladingu koła są dobre, jeśli nie robimy slidów zużycie powinno znacznie zmaleć. Nie obyło się jednak bez problemów, koła czasem ślizgają się po gładkiej betonowej powierzchni skateparku i pomimo swojej twardości potrafią spowolnić triki na murku/rurce przy za mało dogiętym kolanie.

Sama szybka jazda jest ok, jeśli przymkniemy oko na twardość i nie przeszkadza nam okazjonalny poślizg na lekko zakurzonej nawierzchni. Koła trzymają poprawnie jednak nie jest to grip taki jak w Hyperach 250/Concrete, nie czuć spowolnienia spowodowanego profilem. W zakrętach starałem się uważać bardziej niż na starych dwieście pięćdziesiątkach. Największy minus tych kół to jazda po wilgotnej/mokrej nawierzchni. Po prostu się nie da, są strasznie śliskie, bałem się przyspieszać na lekko wilgotnym asfalcie.

[Obrazek: ko%25C5%2582a%252072mm%2520plate.jpg]

Na koniec dodam co nieco o kołach 72 mm, które użyłem do jazdy agresywnej. Poprzednio miałem koła 72/81A FSK salomon, jednak z racji wieku szybko się zużywały, ale z racji twardości wybaczały wiele nawet na nierównej kostce. Po założeniu Roll Line 72/88a poczułem się znów jak na kołach agresywnych. Twarde, z bardziej płaskim profilem, jednakże niosące mnie bardzo dobrze, nawet na zużytych łożyskach. Faktem jest, że bardziej niż na kołach PB/FSK czuć każdą nierówność(w końcu to 2 koła), uślizgi są częstsze niż na kołach Salomona. Z powodu swojego rozmiaru, na pewno starczą na dłużej niż malutkie koła agresywne(54-60mm kontra 72mm), nawet jeśli będą tak szybko się zużywać jak wersja 80mm. Czasem miałem problem z przycinaniem na half pipe, przy robieniu royalowych trików. Nie wiem czy to był po prostu mój zły dzień czy koła są zbyt duże i hamują, ale wolę o tym wspomnieć.

Podsumowując. Na dzień dzisiejszy nie poleciłbym tych kół do jazdy FSK jeśli będą w podobnej cenie jak Hyper 250PRO/Concrete, UC PB. Dlaczego? Pomimo bardzo dobrego rdzenia i profilu zawodzi mieszanka. Ja lubię czasem slidy, używam tego jako hamulca, który jest bardziej widowiskowy niż T-stop. Czasem też trzeba ostro pracować podczas skręcania czy nieoczekiwanych zdarzeń. A tu zbyt szybkie zużycie wyklucza te koła.

Natomiast w Aggro/PB gdzie bardziej będziemy katować miejscówki i potrzebujemy twardych kół powinno być lepiej. Nie będziemy czuć tak dużej różnicy po przesiadce z małych agresywnych kółek. Zużycie bez slidów powinno zmaleć, a dzięki profilowi nie będziemy tracić równowagi przy skokach.

Mówią, że nadzieja umiera ostatnia. Jeśli tak, to w przyszłości, po poprawieniu jakości mieszanki i wprowadzeniu różnych twardości możemy mieć dobrego zawodnika do konkurowania z takimi firmami jak Hyper, Matter czy Undercover. Póki co to tylko marzenia, ale kto wie…

Podziękowania dla Herbaty(Kamil Michał Ciura) za korektę i tłumaczenie na angielski, a także Roll Line Skil za udostępnienie kół do testów!

 

Recenzja została napisana przeze mnie dla freeskatenews.pl

[Obrazek: rolka%2520FSK.jpg]
[Obrazek: rolka%2520aggro.jpg]

Salomon 245 3V SL – review

Od dawien dawna jestem fanem rolek i części produkcji Salomona. Czy to sprzęt agresywny czy FSK, nie ma znaczenia! Uważam tą firmę za wzór do naśladowania w jakości wykonania i w dopieszczaniu szczegółów. Niestety od dawna już nie produkują nic w tym segmencie, ale pozostaje rynek wtórny. Tam nabyłem szyny Salomon 245 3V SL, jedyny model do slalomu! Nic jednak nie stoi na przeszkodzie by wykorzystywać ją do freeride. Jest to moja 5 szyna FSK, w tym 4 Salomona. Dotychczas miałem kompozyt RB X3, Salomon 255 kompozyt, Salomon 247 Alu HiLo,Salomon 255 alu(tańsza wersja z pieskami i bez mostków, dwustronne osie). Przybliżę wam trochę w mojej opinii “legendarne” i zarazem najciekawsze szyny produkowane w fabryce jakże zacnej firmy.
[Obrazek: IMAG0105.jpg]

Szyna.
Wykonana jest z aluminium anodyzowanego na kolor pomarańczowy. Szyna ma długość 245 mm i jest w stanie pomieścić 4 koła rozmiaru 80mm. Jednak nie rozmiar kół jest najciekawszy, a zastosowany rockering na pierwszym i ostatnim kole! Możemy w tym wypadku ustawić sobie flat z 4×80, 80-76-76-80, lub banana z 4×80 czy 76-80-80-76. Jak to działa? Nie ma żadnych tandetnych piesków, tylko pomysłowo wykonane osie, które mają niesymetryczną główkę. Jedno ustawienie pozwala ułożyć osie na tej samej wysokości, a drugie podnosi pierwszą i ostatnią oś o 2mm do góry. Szyna jest niesymetryczna i jak każda salomona ma z tyłu otwór na dedykowany hamulec.

[Obrazek: IMAG0113.jpg]

Konstrukcja.
Szyna stworzona była jako jedyna z całej gamy produktów Salomona do slalomu. Jest to zapewne jedna z niewielu szyn w UFS nadająca się do tego sportu. Z tego też powodu Salomon zastosował opisane przeze mnie powyżej osie z rockeringiem(dwustronne) i dwie jednostronne osie wewnętrzne.
Budowa w porównaniu do szyn dedykowanych dla freeskate, jest bardziej zwarta i użyto w niej więcej aluminium dla zwiększenia sztywności. Ścianki są prawie pełne, jedynie z dwoma otworami(jeden od hamulca), z widocznie większą powierzchnią niż w ich odpowiedniku FSK. Przekrój jest dwojaki, od mocowania ufs do linii nad osiami jest zaokrąglony do wewnątrz(ciensza ścianka), natomiast w drugiej części do zewnątrz (ze zwiększoną grubością ścianki).
W takiej szynie nie zabrakło oczywiście mostków, podobnie jak w wersji FSK jest ich trzy, centralny i po jednym za pierwszym i przed ostatnim kołem. Profil płaski, umiejscowione prostopadle do ścianek.
Oczywiście jak na Salomona przystało są te jedne z najniższych szyn na rynku(but Crossmax 3V SL ma wytłoczone wgłębienia w podeszwie by pomieścić koła).

[Obrazek: IMAG0110.jpg][Obrazek: IMG_20120420_180839.jpg]
Mocowanie.
Oczywiście nie zaskoczę nikogo jeśli powiem, że szyna ma system UFS. Otwory na śruby są okrągłe więc nie mamy regulacji. Gniazda mają odpowiednią głębokość i nie trzeba nic modyfikować w bucie(testowane na Salomonach STi, USD Carbon 2, Crossmax 3v SL). Szyny nie sposób uszkodzić przez dokręcanie za mocno śrub ufs, ponieważ w tym miejscu ścianki są piekielnie grube i wzmocnione dodatkowo przy styku szyny z plate(widoczne na zdjęciach).

[Obrazek: IMG_20120420_180828.jpg][Obrazek: IMG_20120420_180817.jpg]

Wykonanie.
Moim zdaniem jest to perfekcja. Już na samym początku widać, że mamy do czynienia z najlepszym produktem w swojej klasie. Aluminium nie jest malowane, a anodowane, co zapewnia lepsze trzymanie koloru i większą odporność na obicia i otarcia. Tłoczone aluminium(prosze mnie poprawić jeśli się mylę, końcowa obróbka CNC?) jest wykonane bardzo dobrze, nie ma ostrych krawędzi, budowa sprawia wrażenie przemyślanej i solidnej, dodatkowo wzmocnionej pod kątem slalomu. Osie z rockeringiem są z mosiądzu albo innego podobnego metalu, wytrzymałe i bardzo twarde, natomiast wewnętrzne jednostronne są aluminiowe, gniazda w nich głębokie. Gwint w ściance nie wyrabia się pomimo częstego wkręcania i wykręcania osi. Jedyną wadą na dzień dzisiejszy jest dostępność osi z rockeringiem, praktycznie nie do dostania, resztki leżą na ebayu w okolicach ~50pln za komplet.

[Obrazek: IMAG0121.jpg]

Wrażenia z jazdy.
Jak najbardziej pozytywne! Pomimo tego, że nie wykorzystuję ich do slalomu to zasługują na uznanie. Pierwsze co mnie ucieszyło to rockering. Dlaczego? Ze starej szyny Hi Lo zostały mi koła i gdyby nie te pomysłowe osie musiałbym dokupić komplet 4 kół 80mm, a tak mogę jeździć na 80-76-76-80 do ich zużycia. Szyny są dosyć krótkie co wpływa na ich zwrotność, dla mnie odpowiednia, znacząco lepsza od szyn 255, nie wspominając już o kompozycie RB X3. Tak sztywne szyny w połączeniu z carbonowym butem to majstersztyk w przenoszeniu siły na koła. Jednak ma to swoje wady – przenosi także każde drganie i strasznie kopie po piętach przy dużych skokach. Kompozyt dużo więcej wybacza. W połączeniu z kołami 88a czujemy każdą gorszą nawierzchnię w stopach. Nie jest to aczkolwiek minusem wykluczającym te szyny. Każde alu już tak ma. Cóż mogę więcej dodać? Ze względu na bardzo nisko położony środek ciężkości super ląduje się skoki, jest stabilnie i przyjemnie. Grindowałem na tych szynach i nie jest to tak przyjemne jak na szynie agresywnej czy powerbladingowej, ale da się! Poza tym właśnie stworzyłem prototypowy grindwall do tej szyny,

Żal trochę, że Salomon wycofał się z produkcji rolek, w swoich czasach miał tak dobre produkty. Jeśli ktoś ma okazje kupić te szyny, albo inne aluminiowe salomona niech się nie waha! To rarytas. Nawet jeśli macie do codziennej jazdy szyny innej firmy, to warto mieć w swoim rolkowym warsztacie taki legendarny sprzęt.

USD Carbon 2 Sean Kelso – review

USD Carbon 2 Sean Kelso

Odkąd pojawiły się Deshi Carbon chciałem mieć coś takiego, nowego, innowacyjnego, jednakże cena była bardzo wysoka, więc marzenia trzeba było odłożyć na bok. Recenzje tejże rolki były skrajne, od idealnych do słabych, niewygodnych, które szybko się zużywają. Później pojawiły się poprawione z taką samą nazwą już pod szyldem USD. Recenzje znów były zróżnicowane, a chyba największą ich wadą była zbyt duża sztywność i szybkie zużywanie wnętrza buta. Dochodząc do końca tej opowieści, w następnym sezonie pojawiły się USD Carbon 2, widocznie bazujące na modelu od Deshi(skin ma bardzo podobny krój, zupełnie odmienny od USD Carbon). Najistotniejszą zmianą było dodane cuffa i zupełnie inne wykonanie linera, moim zdaniem dużo lepsze jakościowo, język też został bardzo zmieniony. Ten model zakupiłem i chciałbym przekazać wam moje doświadczenia z tym modelem.
Przymierzałem się bardzo długo do tej recenzji, jednak po roku użytkowania tej rolki do jazdy agresywnej i freeride mogę powiedzieć o nich znacznie więcej niż po kilkudniowej zabawie.

[Obrazek: mod.JPG]

USD Carbon 2 to dosyć nowa konstrukcja w segmencie rolek agresywnych. Bezlinerowy softboot z przykręcanym cuffem i shellem wykonanym z połączenia włókna węglowego i włókna szklanego. Jest w pełni termoformowalny, można to robić wielokrotnie. Sam upiekłem swoje rolki w piekarniku, gdyż przedtem carbonowy shell uciskał mi małe palce i przeszkadzało to podczas dłuższej jazdy. Po tej operacji problem zniknął i rolka jest ułożona do mojej stopy. Skin wykonany jest ze sztucznego materiału, dosyć miękkiej pianki, a także skóry(wydaje mi się, że jest naturalna) w najbardziej narażonych na zużycie miejscach. Z tyłu buta, pod cholewką znajduje się także mała wstawka z bardzo miękkiego materiału/delikatnej elastycznej tkaniny, która ma na celu umożliwienie ruchu górnej części buta razem z cuffem. Dodatkowo but posiada rzep pod kątem 45*, a także sznurowanie na całej długości buta, co umożliwia komfortowe dopasowanie go do stopy.

[Obrazek: mod3.JPG]

A tak wygląda sprawa shella i skina:
[Obrazek: mod7shell.JPG]
Zielony – linia shella
Niebieski – skóra
Pomarańczowy – pianka

Niestety nie obyło się bez problemów podczas użytkowania, a także wizualnych niedociągnieć.

Najszybciej przecierają się szwy w przedniej części buta, a także przy każdym upadku zdziera skin.
Rzep to chyba najgorsza część w tym modelu. Bardzo słabej jakości, dwa razy połowa się urwała podczas zapinania i została mi w ręku. Warto wymienić go na ten z modeli teamowych, albo parciany z Deshi.
Metalowa osłona od rzepa niefortunnie mi się zgięła i bardzo trudno było ją naprawić, bo wszystkie 4 osłony są przynitowane na stałe do shella. Od spodu rolka wygląda jakby oszczędzano na materiale i używano resztek skóry, inaczej niż to wyglądało w modelach recenzowanych, które są idealnie wykończone.

[Obrazek: mod2wady.JPG]

Cuff jest lekki i zajmuje bardzo niewielką powierzchnię. Wykonany jest z elastycznego plastiku i łatwo go wyginać w rękach. Ma wycięty V-Cut co poprawia ruch nogi w kierunku przód tył. Co więcej mogę o nim powiedzieć? Spełnia swoje zadanie bardzo dobrze, nie wżyna się, nie powoduje, że rolka jest potocznie mówiąc jak z betonu. Jedyną wadą są osłony, które dosyć szybko się przecierają(moja przeszła już na wylot), a także nie zasłaniają dobrze zapięć. Same klamry są w miarę dobrej jakości, aczkolwiek bardzo denerwowało mnie, że nie mają blokady, działają na sprężynie co powoduje, że czasem same się rozpinają. Osobiście wymieniłem je na plastikowe zapięcia Razors.

[Obrazek: mod4cuff.JPG]

Liner, jeśli mogę tak o nim powiedzieć, chyba najbardziej mnie zaskoczył. Pozytywnie! Materiał jest bardzo wytrzymały, u góry śliski by łatwiej włożyć stopę, nie przeciera się, okolice kostki są grube, wykonane z twardszej pianki niż linery wymienialne(a może poniekąd z żelu), pokryte oddychającym materiałem, która pamięta naszą stopę. Przód linera jest bez zarzutu, wykonany z mocnego, podobnego do skóry licowej materiału, nic nie uwiera, nic nie uległo zniszczeniu. Wkładka jest w kolorach rzepa, wyprofilowana do stopy. Pod nią znajduje się dobry i sprawdzony absorber Sifiki. Język wykonany z twardszej pianki, posiada nacięcia, które umożliwiają dobre dopasowanie do stopy. Nie czuć przez niego zapięcia ani rzepa. Jest po prostu świetny. Nic dodać nic ująć. Po roku korzystania z niewymienialnego linera muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiej wygody i trwałości. Nic nie uciska, nigdzie nie jest za twardo.

[Obrazek: mod5liner.JPG]

Pewnie dla wielu to co teraz napiszę będzie bardzo ważne.
Całą rolkę da się prać! Tak więc nie ma gadania, że niewymienialny liner = niemożliwość wyprania, a co za tym idzie poprawienie komfortu użytkowania rolki. Fakt, że nie wrzucimy jej do pralki,a po godzinie będziemy mieli pachnący liner, ale pół godziny prania w rękach w misce pełnej płynu do płukania załatwia sprawę. Nic mi się nie rozkleiło, nic nie pordzewiało, nic nie rozleciało. Przy okazji prania miękką szczotką wyczyścimy skin i rolki odzyskują dawny blask!

[Obrazek: mod6liner.JPG]

Soulplate jest wykonany w całości z plastiku. ¦liskiego i wytrzymałego. Od strony soulowej jest odpowiedniej szerokości, a od strony inside jest dla mnie trochę za szeroki, ale po wielu jazdach starł mi się i już tak nie przeszkadza. Niestety taka konstrukcja nie osłania buta zbyt dobrze, ale za to nie zwiększa masy. Na szczęście przy slidach wystaje trochę poza skin i nie jest tak łatwo od razu go całego zedrzeć. Nie ma problemu z przyszlifowaniem go, a nawet cięciem by wsadzić większe koła, co widać w moim soulplacie. Cena też nie jest wysoka za wymianę kompletu. Duży plus.

[Obrazek: mod8plate.JPG]

Wrażenia z jazdy.
Nie będzie to może idealny opis rolki FSK, ponieważ mieszam różne style jazdy. Tak więc aggro, trochę powerbladingu i FSK. Pierwsze co mi przychodzi na myśl po roku jazdy jest to, że Carbony 2 są bardzo wygodne i nie odstają w ogóle od rolek z wymienialnym linerem! Sama kilu godzinna jazda daje ogromną przyjemność, nie zwracam uwagi na niewygodę, bo po prostu jej nie doświadczam! Czy jeździ się na kołach 56mm czy na 80mm, jest tak samo dobrze! Noga się nie męczy, bo są bardzo lekkie, nie ma luzów w bucie. Czy te rolki mocno się gną? Cóż, mamy do czynienia z softbootem i tylko od nas zależy czy rolka będzie sztywna czy miękka i giętka! Osobiście uwielbiam uczucie jak po kilku parach rolek zakładam znowu Carbony. Wiem, że to subiektywne stwierdzenie, ale czuje się w nich najlepiej. Bardzo dobra kontrola i miękko wchodzące triki czy to na wysokiej czy niskiej szynie. Podczas skoków na szynie Salomona Alu 245, byłem zaskoczony jak wysoko potrafię się unieść (nie wiem czy one dodają +100 do skoków). Shockabsorber spełnia swoje zadanie należycie, nie bolały mnie jeszcze pięty po kilku większych skokach. Podoba mi się też to, że shell jest bardzo sztywny i czuć przekazywaną energię w koła. Może to tylko autosugestia, ale jest ok!